Local hero pwned

Miejsce: dzika ścianka wspinaczkowa. Czas: schyłek lata 2012. Sytuacja: ostra walka o dominację!

 

 

pwned!

Reklamy

Warszawska Noc Śmiecenia

Wypuszczanie latających papierowych lampionów to popularna rozrywka na bałtyckich plażach. Co jakiś czas także akcja zbiorowego wypuszczania latających śmieci jest organizowana w centrum stolicy, na jednej z nadwiślańskich plaż. Śmieci, bo tłumy ludzi – we własnym przekonaniu – romantycznych, często zakochanych par, wolą nie pamiętać co się dzieje z takim lampionem po wypuszczeniu. Owszem, odfruwa sobie niesiony wiatrem, migocząc i kołysząc się. A dalej jest jak w kawale o ślubie,  który kończy bajkę a rozpoczyna skrzeczącą rzeczywistość. Podgrzewacz zamontowany w lampionie szybko się wypala i na ziemię spada pusty kapeć wykonany z papieru na drucianym stelażu. Spada gdzie bądź i staje się uciążliwym śmieciem. Jeśli tych lampionów są setki, to na podwarszawskie okolice spadają setki takich śmieci. Warto pomyśleć o tym, zanim zapali się kolejny latający kapeć „bo tak ładnie wygląda”.

Autobusy częściowo zatłoczone

Albo „Ja zaraz wysiadam”, czyli poradnik użytkownika komunikacji miejskiej.
Popularny obrazek: podjeżdża autobus lub tramwaj z „winogronami” uczepionymi drzwi od wewnątrz. Przejścia między siedzeniami są puste, nikogo tam nie ma. Ludzie na przystanku usiłuja wsiąśc, tłocząc się na jednej nodze, bo zawsze znajdzie się jakaś gruba menda płci dowolnej, która zablokuje możliwość przejścia dalej i uparcie nie widzi co się dzieje, bo ona zaraz wysiada. Od 3 przystanków zaraz wysiada, a tłok przy drzwiach robi się coraz większy.
Najgorzej, gdy do takiego pojazdu próbuje wsiąść matka z dzieckiem na wózku lub inwalida, też na wózku. Nie ma szans, stado baranów przy wejściu nie widzi i nie rozumie. Co w takiej sytuacji powinien zrobić normalny człowiek? Oto sprawdzony schemat postępowania, sprawiający przy okazji dużo radości:

  1.  Nie ma sensu upominać i tłumaczyć czegoś stadu baranów. Na początek należy nie dopuścić do zamknięcia drzwi, co jest bardzo proste, jeśli tylko mamy do nich blisko lub możemy się bez ceregieli do nich dopchać.
  2.  Oburzonym nagle współpasażerom („bo jak tak można!”) kulturalnie (to ważne) wyjaśnić że autobus nie odjdzie póki nie zrobią miejsca dla wózka. I znów nie dopuścić do zamknięcia drzwi. Bez obaw,interweniujący (zdarza się) kierowca stanie po naszej stronie, o ile grzecznie mu wskażęmy przyczynę problemu. Najczęściej tyle wystarczy żeby bydło się przesunęło kilka kroków i zrobilo miejsce.
  3.  Gdy pojazd już ruszy z miejsca, można z promiennym uśmiechem, głośno i wyraźnie podsumować incydent, używając sformułowań „stado baranów, proszę Państwa”, „ale te dzisiejsze staruszki nieuprzejme”, „bezmyślność” itd. Na pewno sprawi to radość, a że nie wszystkim? Co począć.

Zdecydowanie odradzam eskalowanie konfliktu od samego początku. Ludzie się nagle ożywią, zaczną krzyczeć i skończy się tym, że kierowca wyprosi osobę którą ogół pasażerów wskaże jako awanturującą się. Zgadnijcie, na kogo padnie?
Ci ludzie nie są źli. Oni są po prostu tłumem, bezmyślnym i tępym i okrutnym jak każdy tłum. Niemal każdy z nich z osobna ustąpiłby swojego miejsca kobiecie z dzieckiem lub inwalidzie na wózku, ale w kupie – nie ma siły. odwracają wzrok, nie widzą, nie poczuwają się, nie reagują.
Sama przyjemność takich poszturchać.