Wybieg dla królików

Po dłuższym milczeniu naszła mnie ochota na parę tysięcy znaków, więc uzbrój się, miły Czytelniku, w cierpliwość. Czemu dopiero teraz? Tytułem wyjaśnienia jedno słowo – praca. W sobotę rano budzę się z niejasnym uczuciem, że dopiero wczoraj był poniedziałkowy poranek i trzeba było wstać, a potem już dziura w pamięci aż do sobotniego przebudzenia.
Ale miało być nie o tym.
Rzecz dzieje się w jedną z ubiegłych niedziel. Przepasawszy swe lędźwie wybrałem się na spacer do Królikarni, zachęcony prawdziwie wiosenną pogodą (a nie jak dzisiejsze Dem Schnee, dem Regen, dem Wind entgegen, panie Goethe).
Krolikarnia – kto zna to miejsce, ten wie. Kto nie zna, ten musi je odwiedzić. Sapkowski ustami Szarleja skonkludował: „Kościół, karczma, bordel. Oto paralela ludzkiego żywota.” I w tym duchu chcę pomarudzić na temat jednego z moich ulubionych miejsc spacerowych, które przypomina mi Warszawę w miniaturze.
Królikarnia to rozległy kompleks parkowo-pałacowy na Mokotowie. Niegdyś podmiejski, obecnie w środku miasta, otoczony osiedlami. Wejdźmy tam od Puławskiej i Woronicza, nie przejmując się obskurnym murem. To tylko fasada. Pułapka na tych, którym Warszawa z założenia się nie podoba, więc nawet nie warto jej poznawać.
Centralnym punktem parku jest strzelisty, urokliwy, acz mocno zaniedbany pałacyk, obecnie muzeum. Każdy nieświadomy parkowych alejek swoje pierwsze kroki skieruje właśnie tam. I dobrze zrobi, bo z tarasu widokowego na zapleczu budynku widok jest zaiste czarujący. Nie będę pisał, co widać, bo kogo interesuje, ten sam sprawdzi. Zaś gdy komuś to obojętne, po co pisać? Powiem tylko, że dopóki tam nie wejdziesz, nie docenisz uroku Królikarni.
Sam pałacyk mimo zaniedbania cieszy oko elegancką linią. Umieli kiedyś ludzie mieszkać i budować, nie to co dzisiejsze gargamele straszące w podmiejskich osiedlach. Co prawda umieli mieszkać tylko ci którzy byli przy monecie, ale zawsze.
Park niestety dosięgły przekształcenia własnościowe i jego część zajmują zrujnowane ogródki działkowe klasy pracującej. Dobrzy bogowie wiedzą, czemu one jeszcze tam stoją, strasząc resztkami murów i ogólnym zdziczeniem w samym środku jednego z piękniejszych miejsc na Mokotowie. Ale głupio się dziwię, przecież dla odpowiedzialnych towarzyszy ważniejsze są nowe pudełkowce przy Domaniewskiej. A Królikarnia sobie słodko czeka. Nie dostrzega jej nasza władza kochana. Może jednak dobrze, że nie dostrzega. Świetnie, że zostawia ją ludziom. Wybornie, że nie niszczy tego pięknego miejsca. Nie każdy park musi wyglądać jak skądinąd świetnie i z głową urządzony Szczęśliwicki.
Dolna część parku to mały kompleks stawów. Jest najpiękniejsza, niestety, także najbardziej zaniedbana. Centralnym jej punktem jest długa sadzawka z alejkami po obu stronach. Z jednej strony kwitną właśnie owe działkowe pozostałości, z drugiej brzeg jest zabagniony i ogólnie zdziczały. Obrazu dopełniają… mosty. A dokładniej miejsca, gdzie były 2-3 metrowej szerokości mostki nad tą naprawdę długą sadzawką. Brzmi znajomo?
Mimo to warto ją obejść, starając się jednak nie patrzeć za długo w stronę północnego krańca stawu. Bo tam ni stąd ni z owąd odpowiedzialni towarzysze pozwolili wybudować kryty kort tenisowy. I straszy toto w zabytkowym parku wielką szarobiała poduchą z kwadratowymi przybudówkami, żeby nasz Prokom kochany, który dorobił się na kasach fiskalnych dla taryfiarzy, szewców tudzież straganiarzy miał gdzie swoje gwiazdy hodować ku chwale ojczyzny.
W Królikarni brak mi mocno… kawiarni. Nie knajpy, tylko właśnie kawiarni, gdzie cappucino, wuzetka i ogólna słodka rozpusta. A może jest, gdzieś skrzętnie ukryta, znana tylko bywalcom?
Ot, Warszawa w miniaturze. Od dawna kojarzy mi się z serem pleśniowym. Nadpsuty, ale właśnie to stanowi o jego smaku. Byle nie był przejrzały!
I tym optymistycznym akcentem kończę dzisiejszy felieton.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s